Nie wiem czy też tak macie, ale kiedy BARDZO mi zależy na zakupie czegoś to racjonalne myślenie potrafi spaść do poziomu zera albo jeszcze niżej. Człowieka dopada wtedy jakieś totalne zaćmienie mózgu i postępuje zupełnie niezgodnie z tym, co dyktuje rozum. Mnie coś takiego dopadło przy wyprawce dla niemowlaka. Miała być najbardziej optymalna jak tylko się da, ale zdarzało się, że te urocze maleńkie cudeńka pokonywały moją silną wolę. Rozmawiałam z innymi młodymi mamami i korzystając również z ich doświadczeń przygotowałam dla Was TOP 5 popularnych błędów zakupowych. Tutaj na przykładzie wyprawki, ale myślę, że łatwo przełożycie podpowiadane przeze mnie rozwiązania na każdy inny rodzaj zakupu.
- „Nowe rzeczy będą lepsze”. Czy aby na pewno? Rzeczy z drugiej ręki (poza oczywistym faktem bycia tańszymi) często mają pewne zalety, o których z początku możemy nie pomyśleć. Na przykład: dzieci bardzo szybko wyrastają z głębokiego wózka. Albo: używane ubranka są już wypłukane ze szkodliwych substancji, które zostają po procesie produkcji. Rozwiązanie: zastanówmy się najpierw czy koniecznie potrzebujemy nowy przedmiot i jakie korzyści możemy mieć z zakupu używanego produktu.
- „Fantastyczna bluzka do karmienia!”. Tak, jest fantastyczna i bardzo przydatna. Ale kupiona pod wpływem impulsu 3 miesiące przed terminem porodu, w pełnej cenie. Do porodu były na nią jeszcze 2 razy robione promocje. Rozwiązanie: jeśli nie spieszy Ci się z zakupem, zastanów się, czy jest szansa, że producent zrobi jakąś przecenę (z okazji dnia kobiet, walentynek, zakończenia lata…).
- „Producent pisze, że jego produkt powinien być w domu każdego rodzica”. A podgrzewacz do butelek stoi i się kurzy zabierając miejsce w kuchni. Okazało się, że jedzenie dla dzieci można wygodniej zagrzać w kąpieli wodnej, w garnuszku. Rozwiązanie: przed zakupem sprawdzajmy czy istnieją jakieś alternatywne sposoby/produkty, które już znamy/posiadamy. A po drugie weryfikujmy, nawet kilka razy, zapewnienia producenta. On chce sprzedać swój produkt, więc jest w stanie wiele obiecać.
- „Kupię, bo na pewno się przyda.” No niestety… mam całą paczkę torebek do robienia zapasów mojego mleka. Tyle, że po porodzie się okazało, że nie mam aż tyle mleka, żeby móc robić zapasy. Rozwiązanie: Dużo lepiej odczekać do momentu kiedy może się przydać dane akcesorium i dopiero wtedy stwierdzić czy faktycznie potrzebujemy je kupić.
- „Cóż za piękna piżamka z Kubusiem Puchatkiem”. Tyle, że zakładana przez główkę. Gdybym wcześniej popytała koleżanki o to, co polecają jeśli chodzi o ubranka to na pewno bym się dowiedziała, żeby kupować wyłącznie kopertowe śpioszki. Piżamka założona dosłownie 2 razy, więc pieniądze wyrzucone w błoto. Rozwiązanie: jeśli się na czymś nie znasz, popytaj tych, którzy już mają doświadczenie. I pamiętaj, że rzeczy piękne nie zawsze są funkcjonalne 🙂
Dziś wyszło trochę długo, ale liczę, że wypisane „wielbłądy” zakupowe będą dla Was pomocne i staną się cyklicznym postem prezentującym rozwiązania dla różnych zakupowych sytuacji.
Trzymajcie się ciepło!