Kiedy przychodzi wiosna i wszystko budzi się do życia, mam wrażenie, że czeka nas jakiś nowy start i zawsze z nadzieją patrzę na zbliżające się miesiące. Takie jakby były to urodziny nowego roku, mimo, że zaczął się on już parę miesięcy wcześniej.
I tak myśląc o tych urodzinach i zastanawiając się nad tematem oszczędności przyszło mi do głowy, że tematem często podnoszonym jest lista prezentów. Jedni ją kochają a drudzy nienawidzą. I oczywiście argumentów jest wiele – z punktu widzenia „romantycznego” fajnie jest mieć niespodziankę – czy w ogóle dostanie się prezent, a jeśli tak to co to będzie? Fani takiego rozwiązania będą podkreślać, że niczego się wtedy nie narzuca zaproszonym gościom. Z drugiej strony goście czasami liczą na taką podpowiedź, bo inaczej czują się zestresowani, że nie trafią w gusta obdarowanego. Z punktu widzenia zakupowego lista jest dobrym rozwiązaniem, bo pozwoli uniknąć sterty niepotrzebnych przedmiotów w domu.Tyle, że nie będzie już tam na pewno elementu zaskoczenia (tego pozytywnego i tego trochę mniej szczęśliwego… ). Faktem jest też to, że istnieje coraz więcej portali oferujących pośrednictwo w sprzedaży rzeczy niepotrzebnych – po prostu robi się zdjęcie i opis niechcianego prezentu i wrzuca do internetu licząc, że komuś będzie bardziej przydatne. I znów pojawią się głosy, że prezentów się nie oddaje. Jak to zawsze bywa – gdzie dwóch Polaków tam trzy zdania. Mnie, z racji wykonywanego zawodu, bardziej satysfakcjonują praktyczne rozwiązania, aczkolwiek na przykład na ślub nie zdecydowaliśmy się z Mężem na listę prezentów. Jednak już na urodziny często proszę o coś konkretnego, bo wiem też, że moja najbliższa Rodzina preferuje system podpowiedzi.

A Wy jakie rozwiązanie preferujecie?
Trzymajcie się ciepło!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *