Ostatnie dni dla wielu osób mogą być przytłaczające, trudne, nie do ogarnięcia… dla mnie też. I choć z jednej strony nie chcę poruszać politycznych tematów, to z drugiej nie chcę zupełnie milczeć w najbliższym czasie. Dlatego pomyślałam, że dobrym tematem na teraz może być niemarnowanie.

Nawet nie chcę myśleć, ile jedzenia jeszcze kilka lat temu wyrzucałam z lodówki prosto do kosza. Bo zapomniałam, że kupiłam, bo pomyliłam termin przydatności, bo nie wiedziałam co zrobić np. z czerstwym chlebem. Dziś, jeśli tylko widzę, że jedzenie jest już „na granicy” użyteczności, sprawdzam w Internecie czy i w jaki sposób mogę je przerobić na coś innego, aby w zdrowy sposób z niego skorzystać.

To samo tyczy się ubrań. Muszą już być naprawdę w złym stanie, żebym je wyrzuciła do kosza. Często już nawet podarte ciuchy przeznaczam np. podstawienia pod buty ociekające z soli i śniegu w zimie i dopiero po takim wyeksploatowaniu lądują na śmietniku. Zwykle wymieniam się niechcianym już ciuszkiem z innymi osobami na popularnych portalach, lub oddaję do instytucji zbierających używane ubrania.

Super patentem w odniesieniu do kosmetyków są wyciskarki do tubek z kremami do rąk lub pastami do zębów pomagające w wydobyciu z opakowania faktycznie całości zawartości. Często też rozcinam kartonik albo pojemnik (jeśli się da) żeby wypłukać do końca np. szampon.

W dniach takich jak te, wyrzucanie jedzenia, ubrań, kosmetyków czy innych produktów pierwszej potrzeby wydaje się być bezmyślne, gdy wiemy, że tyle osób takich rzeczy tak bardzo potrzebuje. Tłumaczę sobie to tym, że część z nas po prostu nie wie, że można produktom dać „drugie życie”. Mam nadzieję, że tych prób ponownego lub alternatywnego wykorzystania będzie jak najwięcej!

Trzymajcie się ciepło!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *