Mojego Męża nie tylko kocham, ale też po prostu bardzo lubię. Nikt tak jak on nie umie mnie rozśmieszyć zaraz po tym jak mnie strasznie wkurzy. poza tym jesteśmy też super duetem do negocjacji. Po prostu znamy mocne strony naszego tandemu i wykorzystujemy je, kiedy potrzebujemy coś kupić. Mąż jest świetny jeśli chodzi o poznawanie nowych osób, szybko łapie kontakt, robi dobre wrażenie i ludzie lubią z nim pogadać. Dlatego też jego wystawiamy na pierwszy ogień, kiedy trzeba rozmawiać o finalnej cenie ze sprzedawcą. Szczególnie, kiedy uważamy, że powinna być ona znacząco niższa niż zapisana na metce. Ja natomiast jestem bardziej szczegółowa i zwracam uwagę na niuanse, dlatego to ja negocjowałam zapisy umowy z salą weselną czy warunki wykonywania szafek w mieszkaniu. W zakupach warto znać swoje mocne i słabe strony. Jeśli tylko mamy możliwość iść z drugą osobą na finalne rozmowy przed dokonaniem zakupu, to róbmy to, szczególnie kiedy nasze cechy się uzupełniają a nie pokrywają. Jeśli nas zje trema, albo o czymś zapomnimy, to nasz kompan może nas wspomóc w danej sytuacji. Co dwie głowy to nie jedna!
A jakie cechy Wy wykorzystujecie przy negocjacjach?
Trzymajcie się ciepło!