Nie nie. Nie będzie dzisiaj o wyjazdach. Dzisiaj będzie o outsourcingu. O zlecaniu pracy innym osobom. O delegowaniu zadań.
Czy kiedyś zastanawiałyście się ile „kosztuje Was” godzina pracy przy obowiązkach domowych? Albo Wykonanie konkretnego zadania samodzielnie?
Ostatnio koleżanka powiedziała mi, że żeby było taniej sami położą kafelki w remontowanej łazience. Skłoniło mnie to do myślenia o faktycznych oszczędnościach. Nie będą musieli płacić za robociznę panów od remontu. Nie będą musieli czekać aż ekipa będzie dostępna (co faktycznie może trwać miesiącami). I chyba tyle. Za to zapłacą (1) swoim czasem wolnym. Jest duża szansa, że efekt nie będzie jakościowy i będą codziennie oglądać krzywe kafelki czyli zapłacą swoim zadowoleniem (2) lub wręcz wygodą/ komfortem, bo będą się robić zacieki lub inne fuszerki. I wtedy też zapłacą za poprawianie usterki (3).
Inny przykład – mój Mąż zastanawiał się ostatnio nad samodzielnym magazynowaniem i wymianą opon na zimowe. Czy jednak koszt, który płaci się panu mającemu wielką halę magazynową i który ma sprzęt dzięki któremu w 15 minut zmienia cztery opony nie jest mniejszy niż miejsce w piwnicy + czas który się poświęci na odkręcanie każdego z kół?
Oczywiście zmianę kół można zrobić z synem i w ten sposób fajnie spędzić razem czas w garażu. Jednak według mnie warto się zawsze zastanowić czy daną czynność możemy zlecić komuś na zewnątrz i dzięki temu oszczędzić czas na rower z rodziną czy poczytanie książki. Albo czy koszty naszego nieprofesjonalizmu nie przekroczą wysokości tej opłaty, którą zaoszczędzimy oddając zadanie w ręce fachowca.
Dajcie znać jakie jest Wasze zdanie.
Trzymajcie się ciepło!