Ile razy w ciągu roku słyszymy, że akurat jest na coś sezon? Truskawki w maju? – Proszę bardzo. Lody w lato? – proszę bardzo. Sezon weselny? Oczywiście, że wiemy kiedy jest! Ale czy dokonując zakupów albo planując wydatki zastanawiacie się nad kwestią sezonowości? Niby zdaje się, że jest to oczywisty temat, ale z jakiegoś powodu o zakupie roweru myślimy zwykle kiedy zaczyna być on potrzebny, czyli na wiosnę. Poniżej kilka przykładów, jak na cenę wpływa czas zakupu:
- czy wiecie, że kwiecień jest jednym z trzech (niektóre źródła podają, że z czterech) miesięcy o najmniejszych opadach deszczu w Polsce? Jest też uznawany przez branżę ślubną za „poza sezonem”, więc nie dość, że macie mniejsze szanse na ulewę w dniu ślubu to jeszcze ceny spadają o ok 15-25% a w dodatku jest większa dostępność sal, zespołów i dekoratorów na rynku.
- narty kupowane w marcu zaraz po powrocie z zimowego szaleństwa? Dokładnie tak! Sklepy sportowe często nie mają mieszanego typu asortymentu tylko przełączają się między sezonami – w lato sprzedają np. rowery i rolki a zimą posiadają na stanie głównie narty i deski snowboardowe. Chcąc wyprzedać niesprzedane sztuki dają fantastyczne promocje na koniec zimy i na koniec lata.
- zakupy z poprzednich kolekcji przed rozpoczęciem właściwego sezonu – możecie często spotkać się z sytuacją, kiedy firmy „czyszczą magazyny” – dzięki temu mnie udało się kupić skórzane buty dla syna renomowanej dziecięcej marki za 39 pln zamiast 179 pln. A że kolekcja z 2019 a nie 2021? No cóż, może nikt się nie zorientuje.
- Inne: wyprawka szkolna kupiona w czerwcu; grill kupiony na jesieni czy zabawki kupowane po dniu dziecka/Bożym Narodzeniu.
Oczywiście są produkty, które trudno upolować na promocji – np. wspomniane już truskawki. Ale jeśli tylko planujecie większy wydatek to zastanówcie się chwilę czy ten typ zakupu ma swoją sezonowość i jeśli tak, to kiedy ona występuje. Podzielcie się koniecznie w komentarzach, jeśli wpadniecie na jakieś super rozwiązanie!
Trzymajcie się ciepło!