Czytając wpisy na blogu możecie odnieść wrażenie, że coś ze mną nie tak. No bo jak to – raz piszę, że trzeba kupować jak najwięcej rzeczy na raz, żeby koszty przesyłki rozeszły się po kilku produktach. A zaraz w kolejnym wpisie, mówię o tym jak to bez sensu robić zapasy. W następnym, żeby kupić bazowy produkt i ewentualnie myśleć o rozszerzaniu jego funkcji, tydzień później publikuję wpis, żeby mieć kompletną specyfikację i kupić tylko w pełni wyposażony produkt… To o co tu chodzi?
W zakupach od strony profesjonalnej, mówilibyśmy o podziale na kategorie zakupowe. Inaczej kupuje się produkty z kategorii opakowań a zupełnie inaczej produkty i usługi na rzecz biura czy pracowników. Oczywiście są pewne zasady, które można stosować w każdej kategorii zakupowej i są one uniwersalne. Tu jako przykład można podać znajomość źródła zakupu – nie ma znaczenia czy kupujemy pralkę do domu czy segregatory do biura, ważne, żeby zawsze sprawdzić czy sprzedawca jest wiarygodny, przeczytać zawieraną umowę. Ale już to czy zrobimy zapas („stockowanie się” po korporacyjnemu) czy będziemy kupować na sztuki najprawdopodobniej ma swoje wytłumaczenie w kategorii produktu, który kupujemy. Przekładając to na domowe kwestie – jeśli od lat jesteśmy zadowoleni z tabletek do zmywarki i zawsze kupujemy te same, to możemy śmiało założyć, że kupując dwa opakowania i tak je zużyjemy (a dodatkowo oszczędzimy na dostawie lub skorzystamy z atrakcyjnej promocji). Natomiast wiedząc, że jemy max 10 plasterków sera żółtego tygodniowo, nie ma sensu kupować zapasu 40 plasterków na super wyprzedaży, bo wiadomo, że z dużym prawdopodobieństwem resztki tego sera wyrzucimy.
Dlatego też nie martwcie się – u mnie wszystko w porządku, nic mi się nie pomyliło! Zawsze staram się tak dobierać przykłady, aby zobrazować dany wątek zakupowy jak najbardziej przejrzyście. I nie ma w tym pomyłki, jeśli jeden mój wpis wyklucza drugi – zorientujecie się właśnie po przykładach jaka jest różnica w poruszanych kwestiach.
Trzymajcie się ciepło!